--oczami Olivii--
Jest czwartek godzina 13:30. Właśnie skończyła się 6 lekcja, a ja z Daniell idziemy korytarzem gadając, gdy nagle wpada na mnie jakiś chłopak. Kiedy wstał postanowił mi podać rękę, żeby pomóc mi wstać. Z chęcią z korzystałam z jego pomocy, ale gdy chwyciłam jego dłoń zauważyłam blizny na jego nadgarstku. Zaczęłam się zastanawiać, po co się tnie i czy się przypadkiem nie przewidziałam się, gdy miałam się go o to zapytać nie było już go.
- Olivia, jesteś? Nic ci nie jest?- pytała troskliwie Daniell, co mnie wyrwało z zamyślenia.
- Jestem, nic mi nie jest. A wiesz kto to był?-zapytałam Dan.
-To jest przecież Harry. Chodzimy z nim do klasy.
-Aha...-chciałam coś jeszcze powiedzieć ale zadzwonił dzwonek-Chodź do klasy.- dopowiedziałam i poszłyśmy do klasy. W klasie szukałam wzrokiem Harrego i go zauważyłam. Więc Dan miała racje. pomyślałam, gdy nauczyciel wszedł do klasy. Po lekcji pełnej przemyśleń wyszłam z klasy i poszłam do Nialla.
-Hej.- przywitałam się z przyjacielem i go przytuliłam.
-Hej. Co zamierzasz teraz robić?- zapytał.
-Chyba nie mam żadnych planów...-chciałam coś jeszcze powiedzieć ale mi przerwał.
-No, to już masz.- uśmiechną się do mnie i dodał- Pójdziesz zemną i moim przyjacielem na zakupy bo musimy mu pomóc.
-Ok. A kiedy dokładnie idziemy?
-Tak dokładnie to czekamy na niego i idziemy- powiedział, a ja pokiwałam głową na tak i puściłam muzykę sobie na słuchawkach tak samo jak Niall. Czekaliśmy jakieś 15 minut gdy przyszedł Harry i przywitał się z moim przyjacielem.
-Hej.-powiedział do mnie, a potem zwrócił się do Nialla- przecież mieliśmy iść sami.
-No, tak, ale ona nam pomoże...-chciał coś jeszcze powiedzieć ale tym razem ja mu przerwałam.
-Halo, ja tu jestem! I nie wiem co mam robić. Mam iść w końcu z wami czy nie? Bo jeżeli nie to znajdę sobie ciekawsze zajęcie.
-Idziesz z nami- powiedział Niall, a Harry uśmiechną się krzywo. Ruszyliśmy w stronę centrum i weszliśmy do jakiegoś sklepu z ozdobami.O co tu chodzi? zaczęłam się zastanawiać.
-No i jesteśmy- powiedział Niall.
-A po co tu jesteśmy?- zapytałam.
-No tak pewnie Niall ci nie powiedział. Jesteśmy tu bo muszę kupić prezent na urodziny dla siostry i nie wiem co jej kupić- wytłumaczył mi Harry.
-Aha, ok. To jeżeli mam Ci pomóc to powiedz co ona lubi i czym się interesuje.
-Gemma interesuje się rysunkami,szkicuje, maluje. Jej pasją jest też muzyka, lubi grać na swojej starej gitarze- opowiadał Harry.
-A jeszcze takie pytanie ile kasy chcesz wydać?
-Najwięcej 120 funtów.
-Nie zapomnij że ja ci się dołożę 120- wtrącił się Niall.
- No to idziemy do sklepu muzycznego.- powiedziałam z uśmiechem.
-A po co?- zapytali chórkiem.
- Kupisz jej na urodziny nową gitarę, a jak ci niestarczy to się dołożę- uśmiechnęłam się, a Hazz odwzajemnił uśmiech pokazując swoje dołeczki. Idąc do sklepu muzycznego śmialiśmy się i wygłupialiśmy przez co droga wydawała się krótsza niż zwykle.Po wejściu do sklepu przywitałam się ze sprzedawcą( przyjacielem mojego ojca), a chłopacy poszli oglądać gitary. Gdy do nich dołączyłam Harry miał w ręku wspaniałą lecz drogą gitarę i gadał z Niallem że nawet gdy się złożymy to nam niestarczy.
-Hej, spokojnie starczy nam- powiedziałam a oni spojrzeli się na mnie ze zdziwieniem, a ja dodałam- ten sprzedawca to przyjaciel mojego ojca i z nim gadałam o tym żeby dał nam zniżkę i powiedział że da nam 50% taniej na każdy sprzęt, który wybierzemy, więc zapłacimy 300 funtów.
Uśmiechnęli się i poszliśmy do kasy przy, przy której zapłaciliśmy. Później poszliśmy na pizzę i wróciliśmy do domu.
********************
Witam mam nadzieje że się podoba i przepraszam że nie dałam prologu ale za to jest rozdział 0 który jest wprowadzeniem do całego opowiadania. :) Mam nadzieje że będą przynajmniej 2 komętarze:) CHACHI
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz